W nocy na jednym z elbląskich osiedli policyjny patrol ruchu drogowego zauważył volkswagena passata, w którym siedziało trzech młodych mężczyzn. Auto przejechało 50 metrów i nagle zatrzymało się. - Policjanci pomyśleli, że może będą kraść kołpaki, ale samochód znów ruszył, wykonał dwa manewry, zawrócił i pojechał w drugą stronę tzw. zygzakiem. "Na pewno pijani" – pomyśleli policjanci i zatrzymali auto do kontroli – relacjonuje podkom. Krzysztof Nowacki oficer prasowy elbląskiej policji. Wszystko było w porządku: dokumenty, stan techniczny auta, trzeźwość. - Pasażerowie auta mieli włączone telefony komórkowe. Policjanci zapytali ich o co chodzi, czemu jeżdżą w tę i z powrotem. Nastała cisza i po chwili funkcjonariusze usłyszeli: "Bo my tu proszę pana pokemona szukamy, to taka gra w telefonie" na tym kontrola się zakończyła – kończy Nowacki. Jak się później okazało nie byli to jedyni poszukiwacze Pokemonów w tym miejscu. Pokemon GO - świat oszalał na punkcie tej gry. W ciągu kilku aplikacja dogoniła Twittera pod względem liczby użytkowników. To szaleństwo jest tak duże, że już wielu doprowadziło do niebezpiecznych sytuacji. Gdzie mój pokemon? Pokemon Go wykorzystuje tzw. rzeczywistość rozszerzoną (ang. augumented reality). Gdy gramy w grę, na ekranie smartfona wyświetlany jest obraz z jego kamery, ale wzbogacony o wirtualne elementy. Dzięki temu Pokemony możemy łapać w okolicy naszego domu, w parku, w lesie. Twórcy przekonują, że taka forma zachęci graczy do spacerów i odkrywania nieznanych miejsc.

Źródło: tvn24.pl