Tak wynika z wyroku, który zapadł 26 października 2016 r. przed Sądem Okręgowym w Siedlcach (sygn. akt II Ka 426/16). Rozpatrywał on apelację Dominiki M. obwinionej o popełnienie wykroczenia z art. 97 Kodeksu wykroczeń (naruszenie przepisów o ruchu drogowym). Sąd Rejonowy w Mińsku Mazowieckim uznał obwinioną za winną wykroczenia polegającego na rozmawianiu przez telefon komórkowy, wymagający trzymania słuchawki i mikrofonu w ręku, podczas kierowania samochodem. Wymierzył jej karę grzywny w kwocie 200 zł.

Dominika M. odwołała się od wyroku zarzucając błąd w ustaleniach faktycznych. Kategorycznie zaprzeczała, że dopuściła się zarzucanego jej wykroczenia. Jej zdaniem Sąd I instancji nie zebrał dowodów, które by to potwierdzały.

Sąd Okręgowy przyznał obwinionej rację. Zauważył, że jedynym dowodem przeciwko niej  jest zeznanie policjanta przeprowadzającego kontrolę. Potwierdził on, że Dominika M. rozmawiała przez telefon trzymając komórkę w ręce. Zdaniem Sądu, w takiej sytuacji ustalenie, jak było faktycznie, wymagało zażądania od operatora sieci telefonii komórkowej informacji, czy nawiązano połączenie z telefonu i jaki czas trwała rozmowa. Dowód ten był niezbędny tym bardziej, że zdarzenie miało miejsce we wrześniu około godz. 19.40, a więc o zmierzchu, a pojazdy obwinionej i świadka były wówczas w ruchu. W ocenie Sądu Okręgowego już same te okoliczności nasuwają wątpliwości, czy faktycznie obwiniona trzymała w tym czasie przy uchu telefon komórkowy, który nie był podświetlony, a jeśli tak - czy prowadziła rozmowę telefoniczną.

Sąd odwoławczy zwrócił się do operatora sieci o ujawnienie potrzebnych danych. Operator stwierdził jednak, że nie jest w stanie uczynić zadość żądaniu, gdyż dane o połączeniach przechowywane są przez 12 miesięcy. Ten okres upłynął w czasie rozprawy odwoławczej.

- Policjant przeprowadzający kontrolę nie podjął w tym zakresie żadnych czynności mimo, iż jak sam twierdził, podczas zatrzymania obwinionej, telefon komórkowy leżał przy jej nodze, zaś obwiniona domagała się sprawdzenia tej okoliczności. Mimo to policjant nie sprawdził ani jaki to był telefon i jaki miał numer, ani czy faktycznie przed zatrzymaniem prowadzono z niego rozmowę.

Ponieważ wszelkie wątpliwości należy rozstrzygać na korzyść obwinionej, Sąd Odwoławczy zmienił wyrok Sądu I instancji i uniewinnił Dominikę M. od popełnienia zarzucanego jej czynu.

Źródło: rp.pl