1. Nowe uprawnienie zatrzymania prawa jazdy na 3 miesiące (ponad 700 przypadków w pierwszym tygodniu) może dokonać tylko Policjant i Inspektor ITD podczas kontroli na gorącym uczynku,
2. Prawo jazdy mogą stracić czasowo także tramwajarze za przepełnione wagoniki tramwajów,
3. Wbrew obiegowej opinii zatrzymanie prawka nie jest skuteczne w chwili zatrzymania i wciąż mamy uprawnienia, by dalej kierować pojazdem do chwili uprawomocnienia decyzji,
4. Decyzja o zatrzymaniu nie należy tylko do Policjanta i starosty, ale też musi wypowiedzieć się sąd,
5. Możemy nigdy nie utracić uprawnień kierowania pojazdem nawet jeśli decyzja o czasowym zatrzymaniu się uprawomocni,
6. Brak przy sobie blankietu prawa jazdy wyklucza możliwość zatrzymania go na 3 miesiące przez Policję
7. Policja sama nie umie stosować przepisów za których egzekwowanie tak się ochoczo zabrała, co grozi odpowiedzialnością karną funkcjonariuszy,
8. W przypadku zatrzymywania prawa jazdy na podstawie wideorejestratora w nieoznakowanym radiowozie zawsze je musi tracić nie jeden ale DWÓCH kierowców (sic!)
9. Plan rządowy na 2015 r. to przyłapanie 1,7 mln kierowców i ukaranie za szybką jazdę (sic!)
10. Warto znać swoje prawa i posiadać przy sobie odpowiednie formularze to nie taki diabeł straszny jak go malują

 


Przepisy nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym o ile w wielu miejscach błędne i niekonstytucyjne są jednak obowiązujące. Warto przypomnieć że zarówno Policja jak i inne służby działają w Polsce na podstawie i w granicach prawa- znaczy to nie mniej nie więcej a tyle że muszą działać zgodnie z przepisami. Ogromnie zdziwiony jestem jak niekompetentnym organem jest Policja w Polsce, i jak niekompetentni potrafią być ludzie ukazujący się jako autorytety moralno-prawne, a wypowiadający się w powyższej kwestii. Dlatego też warto prześledzić całość procedury i ustawy dotyczącej zatrzymania praw jazdy za przekroczenie powyżej 50 km/h.

 

Warto zacząć od początku analizę kontrowersyjnych przepisów a zatem od art. 135

Art. 135.

1. Policjant:
1a) zatrzyma prawo jazdy za pokwitowaniem w przypadku ujawnienia czynu polegającego na: a) kierowaniu pojazdem z prędkością przekraczającą dopuszczalną o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym lub

1b) przewożeniu osób w liczbie przekraczającej liczbę miejsc określoną w dowodzie rejestracyjnym (pozwoleniu czasowym) lub wynikającą z konstrukcyjnego przeznaczenia pojazdu niepodlegającego rejestracji; przepis nie dotyczy przewozu osób autobusem w publicznym transporcie zbiorowym w gminnych, powiatowych i wojewódzkich przewozach pasażerskich w rozumieniu ustawy z dnia 16 grudnia 2010 r. o publicznym transporcie zbiorowym (Dz. U. z 2011 r. Nr 5, poz. 13, z późn. zm.37) ), o ile w pojeździe przewidziane są miejsca stojące;

Jak widzimy powyższy przepis składa się z kilku elementów – po pierwsze wskazany jest podmiot który zatrzymania może dokonać – policjant (w dalszych przepisach katalog jest poszerzony do Inspektorów GITD do czego wrócę). Dalej należy spojrzeć, że zatrzyma za pokwitowaniem – a co jeśli nie mamy prawa jazdy przy sobie i nie może nam pokwitować dokumentu?? No wówczas nie zatrzyma sprawa jest prosta. Kolejnym istotnym elementem jest to że może to zrobić w przypadku ujawnienia czynu – co to znaczy? Ano nie mniej nie więcej tyle, że może to zrobić tylko i wyłącznie osobiście. Nie można ujawnić czynu za pomocą fotoradaru – za pomocą fotoradaru można zebrać materiał dowodowy ale na pewno nie ujawnić w kontekście tej ustawy. Ważną przesłanką jest również ta stypizowana w punkcie a „na obszarze zabudowanym” – co to jest obszar zabudowany wie każdy kierowca – ale nie każdy wie, że poza obszarem zabudowanym nie można zabrać prawa jazdy w oparciu o ten przepis.

Ciekawostką jest wyłączenie od obowiązywania przepisu w lit. B przewozu osób autobusem w publicznym transporcie zbiorowym w gminnych, powiatowych i wojewódzkich przewozach pasażerskich w rozumieniu ustawy z dnia 16 grudnia 2010 r. o publicznym transporcie zbiorowym, o ile w pojeździe przewidziane są miejsca stojące. Jak widzimy ustawodawca użył stwierdzenia „AUTOBUSEM” i wszystko pozornie wygląda w porządku. Zabawnie zaczyna się robić przy komparycji tego przepisu z art. 139 ust.1 „Przepisy art. 135–137 stosuje się odpowiednio do pozwolenia na kierowanie tramwajem. „

Ups, chyba właśnie ustawodawca dał Policjantom bat na tramwajarzy którzy tak nagminnie łamią prawo przewożąc zbyt dużą liczbę ludzi zwłaszcza rano gdy wszyscy spieszymy się do pracy by zarobić na podatek z którego ustawodawca żyje.

Prawdą jest że pokwitowanie wydane przez policjanta uprawnia nas do poruszania się w ciągu 24h (72h jeśli jesteśmy cudzoziemcem) od zatrzymania – traktowane jest jak prawo jazdy w tym okresie i nie grozi nam mandat za brak dokumentu podczas kontroli. Natomiast nie prawdą jest że po tym okresie mamy zatrzymane uprawnienia. Wbrew obiegowej opinii szerzonej przez Pana Sokołowskiego – rzecznika Policji, nawet gdyby uznać za właściwą ścieżkę przyjętą przez policję (a właściwą nie jest o czym dalej) to Policja przekazuje zatrzymany dokument do właściwego starosty, który to starosta wydaje decyzję o wstrzymaniu uprawnień, zaś od tej decyzji służy nam odwołanie do SKO. Błąd policji i wszystkich polega na tym że dopóki decyzja starosty nie będzie prawomocna (czyli dopóki SKO jej nie zatwierdzi lub nie cofnie) nasze uprawnienia nie są wstrzymane – zatem jazda do tego czasu nie powoduje żadnych skutków poza mandatem – 50 zł za brak dokumentu w czasie kontroli.


Lecz nie ten błąd wykładni wzbudził moje największe zdziwienie. Szokiem jest że Policja sama nie potrafi stosować przepisów, które tak ochoczo zaczęła wykorzystywać już pierwszego dnia (w ciągu tygodnia od ich wejścia w życie zatrzymali na 3 miesiące prawo jazdy 700 osobom, z czego 150 to kierowcy zawodowi, mogący stracić pracę).


Zgodnie z art. 136. 1. Zatrzymane prawo jazdy, z wyjątkiem przypadku określonego w art. 135 ust. 1 pkt 1 lit. c, Policja przekazuje niezwłocznie, nie później niż w ciągu 7 dni, według właściwości, sądowi uprawnionemu do rozpoznania sprawy o wykroczenie, prokuratorowi lub staroście.

Tu ustawodawca pozostawił niedopowiedzenie i można było by uznać że Policja ma sobie wybrać komu dokument przekazuje. Ale…

Art. 137.

1. Postanowienie o zatrzymaniu prawa jazdy, w przypadkach określonych w art. 135 ust. 1 pkt 1 lit. a oraz pkt 2, wydaje w terminie 14 dni od dnia otrzymania prawa jazdy:
1) prokurator – w toku postępowania przygotowawczego, a sąd – po przekazaniu sprawy do sądu;

2) w sprawie o wykroczenie – sąd właściwy do rozpoznania sprawy.

2. O wydaniu postanowienia o zatrzymaniu prawa jazdy zawiadamia się właściwego starostę.
3. Na postanowienie o zatrzymaniu prawa jazdy służy zażalenie.
Tu widać ewidentnie błąd ustawodawcy który zapomniał poszerzyć wspomnianego katalogu art.135 o ust.1 pkt.1a gdyż przepychał nowelizację bardzo szybko. Nie mniej wciąż funkcjonuje odesłanie do art. 135 ust.1 pkt.2 który mówi

„Policjant może zatrzymać prawo jazdy za pokwitowaniem w razie uzasadnionego podejrzenia, że kierowca popełnił przestępstwo lub wykroczenie, za które może być orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów.”

A skoro Policjant zatrzymał prawo jazdy za pokwitowaniem mając uzasadnione podejrzenie że kierowca popełnił wykroczenie – gdyż np. nie przyznał się i nie przyjął mandatu zatem nie został ukarany a w świetle przepisu art. 135 ust.1 pkt.1a lit.a należy mu odebrać prawo jazdy to per analogia następuje spełnienie przesłanki art. 135 ust.1 pkt.2 a zatem ma zastosowanie droga sądowa.

Co istotne należy zwrócić uwagę że przepis art. 135 ust. 1 pkt.1a nie został przypisany przez ustawodawcę do żadnego postępowania bezpośrednio – gdyż katalog przepisu 136 ust. 1 nie został poszerzony jako mający zastosowanie do art. 135 ust1 pkt. 1a. zatem pozornie wygląda to tak jak by funkcjonariusz odbierał prawo jazdy i nie mógł z nim kompletnie nic zrobić. Do przepisu tego nie ma kompletnie żadnych przepisów wykonawczych. Policjant nie ma uprawnienia, by przekazać nasze prawo jazdy staroście, a ten nie ma uprawnienia, by wydać nam decyzje o zatrzymaniu uprawnień gdyż nie jest przez ustawę wprost wskazany a musi działać przecież w oparciu o i w granicach prawa. Co więcej Policjant nie może w imieniu starosty odbierać nam uprawnienia gdyż nie jest przez starostę upoważniony do dokonywania czynności w jego imieniu. Aby ukrucić ów pat w którym Pan Policjant zostaje z naszym prawem jazdy w ręku i przywiezie je nam za 3 miesiące należy zastosować zbieg przepisu art. 137 ust. 1 pkt. 2 w zw. z art. 135 ust. 1 pkt. 2 o którym to zbiegu wspomniałem wcześniej – że w przypadku uzasadnionego podejrzenia wykroczenia drogowego Policjant ma obowiązek przekazać Sądowi. Należy również zauważyć że nie ma możliwości przekroczenia dopuszczalnej prędkości o 50 km/h nie popełniając jednocześnie wykroczenia zatem w tej sytuacji za każdym razem wypełnione zostają przesłanki stypizowane w art. 135 ust. 1 pkt2. Zaś droga Sądowa jest w tym przypadku koniecznością.

Zatem Policjant ma obowiązek przekazać prawo jazdy do Sądu Rejonowego właściwego dla miejsca zdarzenia, który to Sąd w terminie 14 dni zobowiązany jest wydać postanowienie w przedmiocie zatrzymania prawa jazdy. Od postanowienia takiego służy zażalenie (zasadne gdy pomiar nie jest wiarygodny bo Iskra, bo laser UltraLyte, bo wideorejestrator w nieoznakowanym samochodzie). Dopiero prawomocne postanowienie jest podstawą do zawiadomienia starosty o zatrzymaniu prawa jazdy na podstawie którego starosta winien wydać decyzje administracyjną od której służy odwołanie do SKO.

Zatem biorąc pod uwagę że policjant ma 7 dni na przekazanie do Sądu naszego prawa jazdy, Sąd ma 14 dni na wydanie postanowienia o zatrzymaniu, my mamy 7 dni na zażalenie od momentu odbioru przesyłki z postanowieniem, i gdy zażalimy Sąd będzie w niejasnym terminie to weryfikował (nie ma określonego terminu – ale załóżmy że zrobi to szybko w 7 dni) i gdy nasze zażalenie nie przyniesie skutku dopiero starosta powiadomiony przez Sąd może wydać decyzję (też nie wiemy kiedy to zrobi też załóżmy że w 7 dni) – wówczas możemy się w ciągu 14 dni od doręczenia odwołać od decyzji. Następuje rozpoznanie sprawy przez SKO (i tu także termin jest nie znany – też należy założyć minimum 7 dni). Po rozpoznaniu jeśli się nam nie powiodło decyzja staje się prawomocna i mamy zawieszone uprawnienia z datą wsteczną tj. z dniem wykroczenia na 3 miesiące. Ale ale do tego czasu cały czas mogliśmy poruszać się pojazdem narażając się jedynie na mandat 50 zł bez punktów karnych za brak dokumentu w czasie kontroli bo nasze uprawnienie nie było zawieszone. Zatem ile trwała droga odwoławcza? Minimum 63 dni nie licząc czasu przesyłania korespondencji pomiędzy urzędami Sądem policją i nami – z tego co mi wiadomo 3 miesiące mają około 90 dni – zatem okazuje się że nawet że przy nieskutecznej drodze odwoławczej możemy poruszać się pojazdem przez minimum 2/3 „kary” – prawda jest też taka że zarówno w przypadku SKO Sądu i Starosty terminy mogą ulec wydłużeniu a zatem poruszanie się będzie możliwe przez cały czas.


Teraz widzicie dlaczego Policja jest niekompetentna? A może właśnie jest kompetentna wprowadzając was w błąd, starając się pominąć ścieżkę sądową by skrócić czas „bezwładności” przepisów. Okazuje się że ta tak dotkliwa kara nie jest aż tak dotkliwa gdyż przy niedrożności urzędów i Sądów w Polsce 3 miesiące mogą upłynąć przed uprawomocnieniem się decyzji i wówczas przez cały okres możemy poruszać się jedynie pod rygorem 50 zł mandatu za brak dokumentu – a już na pewno w tym okresie nie można nam wydłużyć kary do 6 miesięcy.

Wracając jeszcze do początku poza Policją stosowne uprawnienie do odbierania praw jazdy ustawa nadała tylko i wyłącznie Inspektorom GITD na mocy art. 139 4. W przypadku kontroli, o której mowa w art. 129a ust. 1, uprawnienia i obowiązki policjantów określone w art. 135 ust. 1 i art. 136 ust. 1 wykonują w stosunku do kierujących pojazdami również inspektorzy Inspekcji Transportu Drogowego.

Zatem twierdzenia jakoby możliwe było odbieranie praw jazdy przez Straże Gminne/Miejskie i na podstawie urządzeń fotoradarowych jest zupełnie błędne i bez podstawy prawnej.

Wymóg „zatrzymania za pokwitowaniem” przesądza natomiast, że zgodnie z prawem zatrzymać prawo jazdy na 3 miesiące może policjant tylko podczas kontroli na gorącym uczynku i gdy kierowca posiada blankiet prawa jazdy przy sobie. Brak blankietu wyklucza bowiem zatrzymanie i pokwitowanie. SuperGliniarze Sokołowski i Kąkolewski są więc niedouczeni albo kłamią publicznie w mediach, że w przypadku braku blankietu prawa jazdy przy sobie Policjant wprowadzi zatrzymanie do systemu, przekaze dane do starosty a starosta zwróci się do kierowcy o oddanie blankietu.

NIE MA TAKIEJ MOŻLIWOŚCI na gruncie nowego przepisu. TO NIE JEST BOWIEM ZATRZYMANIE ZA PUNKTY KTÓRE SIĘ WCZEŚNIEJ UPRAWOMOCNIŁY W POSTEPOWANIU MANDATOWYM LUB NA MOCY ORZECZEŃ SĄDOWYCH !!!

Policjant nie ma prawa wprowadzić do systemu zatrzymania, które nie nastąpiło, bo w ten sposób z miejsca popełniałby przestępstwa przekroczenia uprawnień (art. 231 kk) oraz poświadczenia nieprawdy przez funkcjonariusza państwowego (art. 271 kk) i wrobienia w wykroczenie (art. 235 kk) a my w takim przypadku, jako praworządni obywatele zgodnie z art. 304 kpk powinniśmy natychmiast zawiadomić prokuraturę o podejrzeniu popełnienia tych przestępstw przez nadgorliwego, niedouczonego lub złośliwego Policjanta. Przy tym możemy to zrobić od razu po takim bezprawnym zakończeniu kontroli, a także wtedy gdy np. podczas następnej kontroli się okaże, że taki bezprawny zapis został wprowadzony, albo gdy powie nam o tym kolejny nadgorliwy kretyn występujący o „oddanie blankietu” z upoważnienia starosty, czy sam starosta. W tym przypadku przestępstwo nadużycia władzy (art. 231 kk) popełniałby także starosta.

Słowem zasada, że „funkcjonariusz publiczny działa na podstawie i w granicach prawa” oraz treść przepisu o zatrzymaniu czasowym prawa jazdy na 3 miesiące przesądzają, że nie można nam zatrzymać prawa jazdy na 3 miesiące gdy nie mamy blankietu, bo np. bardzo szanujemy swoje prawo jazdy (wszak ważny druk urzędowy ze zdjęciem i naszymi danymi) i z powodu obawy przed złodziejami (a kradzieże kieszonkowców są nagminne)wolimy je trzymać w domu narażając się na mandat 50 zł. bez punktów niż je wozić ze sobą. Policjant będzie mógł nas wtedy tylko ukarać tym wspomnianym mandatem 50 zł. którego nie mamy podstaw nie przyjmować (bo faktem jest, że blankietu przy sobie nie mamy) oraz mandatem za przekroczenie prędkości (plus punkty karne) którego nie musimy i nie powinniśmy przyjmować jeśli kwestionujemy prawidłowość pomiaru (bo Iskra, bo laser UltraLyte, bo wideorejestrator, bo pomiar dokonywany na łuku, bo jechało wiele pojazdów, bo linie wysokiego napięcia, barierki i zjawiska fizyczne podwójnego odbicia etc..).

Tu trochę o nielegalnych Iskrach i Laserach:

http://anuluj-mandat.pl/blog/post/wyroki-dotyczace-iskry-i-innych-recznych-radarow


Natomiast jeśli nawet Policjant zatrzyma nam blankiet prawa jazdy i wyda pokwitowanie, to – jak już napisano tutaj – możemy na tym blankiecie jeździć swobodnie, bez ryzyka zarzutu recydywy, ryzykując co najwyżej kolejnym mandatem za 50 zł bez punktów za brak blankietu, bo póki będzie trwała procedura karno-sądowo-administracyjna i cały proces odwoławczy nie będzie istniała prawomocna decyzja starosty pozbawiająca nas na te 3 miesiące uprawnień. A bez prawomocnej decyzji uprawnienia wciąż przecież będziemy mieli, choć nie będziemy mieli blankietu. Mało tego, może się zdarzyć, że decyzja uprawomocni się po 3 miesiącach od chwili ujawnienia czynu, co będzie oznaczało, że okres zatrzymania prawa jazdy właśnie minął i my ten okres zgodnie z prawem (które nie działa wstecz) przejeździliśmy względnie bezpieczni, bo z uprawnieniami choć bez blankietu.

Inne podejście oznaczałoby, że oto ustawodawca wprowadził przepis, który pomijając wszelkie procedury administracyjne i wykroczeniowe nagle uczynił Policjanta jednoosobowym organem orzekającym natychmiast jednoinstancyjnie i w sposób prawomocny o zatrzymaniu prawa jazdy na 3 miesiące bez względu na okoliczności, bez żadnego odwołania i kontroli sądowej. Co czyniłoby funkcjonariusza policji nadorganem w stylu Gestapo w III Rzeszy, który mógłby dowolnie fabrykować dowody albo nawet mierzyć prędkość na oko bez urządzeń pomiarowych, bo przecież nie podlegałby kontroli – co byłoby wszak rażącym złamaniem konstytucyjnego prawa do sądu, przysługującego każdemu Polskiemu Obywatelowi:

Art. 77 ust. 2 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej stanowi:

Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw

Przy tym Policjant nie może udawać sądu bo:

Art. 45 ust. Konstytucji RP:

Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.

 

Funkcjonariusz Policji czy ITD z pewnością ani nie jest sądem, bo ich działanie regulują przepisy szczególne Konstytucji RP oraz ustaw, a z pewnością też nie jest właściwy, niezależny, niezawisły czy bezstronny, by uzurpować sobie prawa do wydawania orzeczeń ostatecznych o pozbawianiu nas uprawnień (nawet tylko czasowo) do kierowania pojazdami.

Można więc po takim zatrzymaniu jeździć dalej, nie obawiając się eskalacji i jakichś strasznych konsekwencji do czasu uprawomocnienia decyzji starosty, od której możemy się odwoływać do SKO, a która może być wydana dopiero na podstawie prawomocnego postanowienia sądu karnego.

 

UWAGA: Jeden z Internautów słusznie zwrócił uwagę, że ustawodawca wprowadził zawieszenie uprawnień - jednak też nie do końca.

 

Art. 104a. Okres zawieszenia uprawnień do kierowania pojazdami

Dz.U.2015.0.155 t.j. - Ustawa z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami

 

1. Uprawnienia do kierowania pojazdami osoby, której zatrzymano dokument stwierdzający uprawnienie do kierowania pojazdami w trybie art. 135 zatrzymanie prawa jazdy ust. 1 pkt 1 lit. a ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. – Prawo o ruchu drogowym, ulegają zawieszeniu na okres od dnia zatrzymania dokumentu przez uprawniony organ do dnia wydania postanowienia o zatrzymaniu prawa jazdy.
2. Do osób, o których mowa w ust. 1, których uprawnienia zostały zawieszone, stosuje się przepisy dotyczące cofnięcia uprawnień do kierowania pojazdami.


Zarzut do tego przepisu jest jednak podstawowy, odnosi sie on do postanowienia o zatrzymaniu prawa jazdy, którego jednak ustawodawca przy art. 135 ust. q pkt. 1 lit. a Prawa o ruchu drogowym w ogóle nie przewidział. My musieliśmy zastosowac wykładnię per analogia, ale skad możemy wiedzieć postanowienia jakiego organu ustawodawca miał na myśli, czy sądu, czy starosty, czy to oznacza, że samo wydania postanowienia nie prawomocnego zwalnia zawieszenie (czyli wracamy do uprawnień na momentnt które znowu znikną gdy się uprawomocni?) czy też dopiero po jego uprawomocnieniu to zawieszenie jest zwolnione w dniu jego wydania? No nie da się tego racjonalnie zastosować.

 

Natomiast inny nasz Czytelnik bardzo szybko sprostował, że NIE MA MOŻLIWOŚCI ZAWIESZENIA UPRAWNIEŃ W TEN SPOSÓB GDYŻ art. 104a "Ustawy o kierujących pojazdami" odwołuje się do art.135, ust. 1, pkt 1 [jeden], lit. a "Prawa o ruchu drogowym", mówiącego o zatrzymaniu prawa jazdy za jazdę "pod wpływem".
Interesujący nas przepis PRD o zabieraniu prawa jazdy za przekroczenie o 50km/h ma zaś numerację: art. 135, ust. 1, pkt 1a [jeden_a], lit. a
Więc art. 104a "Ustawy o kierujących pojazdami" NIE ODNOSI się do przepisu o zabieraniu prawka za przekroczenie prędkości o 50km/h/. Czyli, nie należy na podstawie art. 104a "Ustawy o kierujących pojazdami" zakładać, że tracąc prawo jazdy za przekroczenie o 50 km/h, zawieszeniu podlegają jednocześnie uprawnienia do kierowania.

 

TRZEBA zapamietac tą róznicę, ponieważ tam gdzie kara lub inne opresyjne konsekwencje nie są precyzyjnie ustalone organ nie może ich stosować, ani ich domniemywać, natomiast tam gdzie nie wpisano linii odwoławczej albo zapomniano o konstytucyjnych prawach obywatela, mamy prawo odwoływać się do nich stosując rzeczoną metodę per analogiado wyeliminowania oczywistej luki prawnej.

 

Wbrew temu jak chcieliby funkcjonariusze, brak sankcji nie jest luką prawą. Pamietajmy o tym.

 

Wspomniany przepis z ustawy o kierujących ma za to inne kluczowe znaczenie. Wyjaśnia nam jedno, że na pewno chodzi o zatrzymanie dokumentu, czyli blankietu prawa jazdy. Jesli nie mamy przy sobie blankietu zatrzymanie w ogóle nie nastepuję i nie tylko nic się nie zawiesza, ale nawet wtedy nie można d CEPIKU wklepać żadnej informacji o zatrzymaniu - co potwierdza trafnosć naszych rozważań. Zwłaszcza, ze zatrzymania może dokonać tylko Policjant w momencie ujawnienia wykroczenia, a więc na goracym uczynku. Po co więc od dzisiaj kierowcy mają jeździć z prawkiem jazdy przy sobie? Wszak lepiej nie mieć i narażać sie jednynie na marna kare 50 zł bez punktów.

 

Śmiesznie się natomiast robi, gdy policjant nie dopełni obowiązku i nie przekaże sprawy zatrzymania do sądu ale bezpośrednio do starosty, w ten sposób bowiem mamy możliwość nie tylko zaskarżenia takiej decyzji jako wydanej bez podstawy prawnej, co doprowadzi do kitraszenia się sprawy i cofnięcia jej w konsekwencji do sądu (cała droga od początku co jest nam na rękę) ale też musimy zawiadomić prokuratora o podejrzeniu popełnienia przez funkcjonariusza policji przestępstwa niedopełnienia obowiązku na naszą szkodę (art. 231 kk).

Natomiast jeszcze śmieszniej będzie, jeśli Policjant spróbuje nam zatrzymać lub zatrzyma nam prawo jazdy w oparciu o wskazania wideorejestratora w nieoznakowanym samochodzie policyjnym. Otóż tak jak pisaliśmy wcześniej (przeczytaj) jedyne co jest pewne odnośnie wideorejestratora to to, że mierzy on prędkość samochodu policyjnego. Jeżeli więc ten samochód nie jechał za nami „na bombach” jako pojazd uprzywilejowany na interwencji, to policjant nim kierujący nie był wyłączony z obowiązywania tych samych przepisów drogowych za które sam chce nas karać, a przepis ten (art. 135) jest jednoznaczny i nie zawiera żadnych wyjątków (przypomnijmy tresć):

„Policjant zatrzyma prawo jazdy za pokwitowaniem w przypadku ujawnienia czynu polegającego na kierowaniu pojazdem z prędkością przekraczającą dopuszczalną o więcej niż 50 km/h na obszarze zabudowanym”

W konsekwencji takiej „akcji” pojazdu nieoznakowanego z wideorejstratorem kolega Policjanta-Kierowcy siedzący obok, czyli Policjant-Pasażer ma ustawowy obowiązek natychmiast zatrzymać swojemu koledze z patrolu prawo jazdy za przekroczenie o 50 km/h w terenie zabudowanym, na co dowodem będzie wskazanie tego samego wieorejestratora na podstawie którego nas będą chcieli ukarać, z tym że w stosunku do nas to wskazanie będzie wątpliwe a w stosunku do nich wiarygodne. I trzeba jasno powiedzieć POLICJANT NIE MA TU INNEGO WYŚCIA musi Policjantowi-Kierowcy zatrzymać na 3 miesiące, potem przekazać do sądu etc.. i jeśli tego nie zrobi popełni przy świadku (przy nas) przestępstwo niedopełnienia obowiązków służbowych (art. 231 kk) zagrożone kara do 3 lat pozbawienia wolności a być może także inne przestępstwa (o czym MY jako porządni obywatele powinniśmy zawiadomić od razu po zdarzeniu organy ścigania.

Wiecej o wideorejestratorach policyjnych tutaj: http://anuluj-mandat.pl/blog/post/nie-bojmy-sie-wideorejestratorow-policyjnych-w-nieoznakowanych-pojazdach

Zaznaczamy przy tym, że żadne stany wyższej konieczności nie mogą przy tym przepisie mieć zastosowania w momencie zatrzymania blankietu prawa jazdy, bo przepis nie przewiduje wyłączeń dających swobode oceny funkcjonariuszowi, co najwyzej może taki kontratyp (jak i wiele innych) zostać uznany przez sąd - ale Policjant MUSI koledze zatrzymać i MUSI do sądu przekazać jeśli sam nie chce odpowiadać karnie.

Do przygotowania takiego zawiadomienia możesz wykorzystać ten wzór:

WZÓR

By móc natomiast się bronić skutecznie przed uprawomocnieniem decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy oraz przed bezprawnym wpisywaniu do rejestru zatrzymania prawa jazdy które nie nastąpiło (wobec braku blankietu) powinniśmy być uzbrojeni w ten oto formularz kontrolny przebiegu kontroli:

FORMULARZ

 

Rzecz jasna każdy prywatny wideorejestrator samochodowy, nagranie filmu lub tylko dźwięku przez komórkę oraz zeznania innych świadków mogą być nam dodatkowo pomocne.

Prawo jest jednakie dla wszystkich, nawet dla funkcjonariuszy i jak widać nie taki bubel prawny straszny jak go malują
AW i TP z Anuluj-Mandat.pl

Źródło: anuluj.mandat.pl