To niezwykła sprawa kierowcy z Holandii. Pod koniec 2016 r. został przyłapany przez policję, gdy na rondzie w mieście Sneek, dotykał palcem swojego smartfona zamontowanego w uchwycie. Został zatrzymany przez policję i ukarany grzywną w wysokości 239 euro za „trzymanie telefonu” podczas kierowania pojazdem.

Kierowca z decyzją policji się nie zgodził i postanowił odwołać się do sądu. Zamierzał udowodnić, że nie mógł „trzymać” telefonu, ponieważ jego urządzenie tkwiło w uchwycie i miał włączony zestaw głośnomówiący. Orzeczenie sędziego z Leeuwarden musiało go zaskoczyć.

Na rozprawie prokurator dowodził, że termin „trzymanie telefonu” może być rozumiany szeroko. Dlatego zabronione jest podczas prowadzenia auta np. przyciskanie telefonu ramieniem do ucha, wkładanie telefonu między ucho a nakrycie głowy czy przytykanie telefonu do ucha kierowcy przez pasażera.
Sędzia również uznał, że jeśli obsługa telefonu sprawia, iż do obsługi samochodu pozostaje kierowcy tylko jedna ręka, to jest to zakazanym „trzymaniem telefonu” i powoduje zagrożenie dla bezpieczeństwa na drodze. Zatem korzystanie z zestawu głośnomówiącego jest legalne tylko wówczas, gdy urządzenia się nie dotyka – na przykład korzystając z komend głosowych.

To ciekawy wyrok nie tylko z powodu jasnego zakazu dotykania telefonów przez kierowców. Bowiem mandat grozi tylko, gdy jedna ręka dotknie smartfona. Natomiast bezkarnie można jedną ręką przełączyć radio na inną stację, włożyć CD czy dysk z MP3, albo wybierać trasę w nawigacji.

Źródło: brd24