dea jest tak prosta, że aż dziwne, że nikt wcześniej tego nie zaproponował. Chodzi o sygnalizatory wyposażone w kamery i czujniki ruchu, które bezustannie monitorują sytuację na przejściach dla pieszych. Jeśli pojawi się ktoś, kto chce przejść na drugą stronę ulicy, jest on rejestrowany przez system, który po chwili daje mu zielone światło.

Inteligentne światła dla pieszych

Opracowanie tego rozwiązania zostało sfinansowane przez władze Wiednia, które chcą przyspieszyć przechodzenie przez tamtejsze zebry. Jak? Eliminując konieczność wciskania przycisków, instalowanych na sygnalizatorach dla pieszych. Tak właśnie powstał nowy system, oparty na kamerach i odrobinie sztucznej inteligencji.

W nowym, wspaniałym świecie działałoby to następująco: podchodzimy do przejścia dla pieszych, kamera zainstalowana na sygnalizatorze widzi nas i zaczyna obserwować. Po ok. 2 sekundach, na podstawie obserwacji system decyduje, czy naszym zamiarem jest przejście na drugą stronę ulicy. Jeśli tak się stanie, zapala się zielone światło, a my spokojnie wchodzimy sobie na pasy.

Horst Possegger, odpowiedzialny za ten projekt chwali się, że system potrafi skanować obszar przed przejściem o wymiarach 8 x 5 metrów i zależnie od natężenia pieszych na przejściu, przedłużać czas trwania zielonego światła dla nich. Za analizę samych pieszych – tj. ustalanie, czy osoba przebywająca na skanowanym przez system obszarze rzeczywiście zamierza przejść na drugą stronę ulicy, odpowiadają algorytmy maszynowego uczenia się, które zostały wytrenowane do rozpoznawania takich zamiarów na podstawie nagrań wideo, zrealizowanych na przestrzeni dwóch lat.

Possegger twierdzi, że system opracowany przez niego jest niezawodny i radzi sobie doskonale. W przypadku awarii kamery (cóż, zdarzyć się może nawet najlepszym), aktywowany jest system awaryjnego zarządzania ruchem, który działa w najprostszy możliwy sposób, aktywując zielone dla pieszych w równych odstępach czasowych.

A co z prywatnością?

Nowy, proponowany przez austriackich naukowców system zakłada oczywiście, że każdy sygnalizator zostanie wyposażony w co najmniej jedną kamerę. Jeśli władze miasta zdecydują się na jego zakup, w Wiedniu pojawi się kilka tysięcy nowych kamer. Possegger zaznacza jednak, że rozwiązanie to nie przesyła obrazu z kamery poza sygnalizator. No, przynajmniej na razie nie przesyła. W przypadku jego masowego wprowadzenia zapewne prędzej, czy później ktoś zaproponuje, żeby zamiast procesora obrazu montowanego w każdym sygnalizatorze, taniej będzie – na przykład za pośrednictwem bezprzewodowej sieci 5G – wysyłać obraz z kamer do jakiegoś rodzaju jednostki centralnej, działającej w ramach centrum zarządzania ruchem.

Dzięki temu można by ograniczyć koszty oraz sprawić, że system byłby o wiele bardziej zsynchronizowany z resztą ruchu. Pytanie tylko czy dla oszczędności rzędu kilku sekund mieszkańcy Wiednia będą chcieli być dodatkowo monitorowani?

Żródło: spidersweb.pl